29.09.2009 godz. 16:34
Mogę zrozumieć osoby, które widząc Logana nie zachowują się tak, jakby przed chwilą w ich spodniach zapaliło się kilka litrów benzyny bezołowiowej. Jeśli ktoś lubi spotykać się z tzw. "blacharami", jadąc na randkę Loganem ma większe szanse na trafienie Szczęśliwego Numerka niż szybki numerek na tylnej kanapie. Wielu wydaje przedwczesny werdykt na Dacię, twierdząc, że jest nudna, zwykła i nijaka. Niesłusznie!
Przestańmy porównywać ją z autami naszych marzeń i tymi z plakatów wiszących nad łóżkiem czy tapetą na pulpicie. Spójrzmy na Dacię jak na podstawowy środek transportu, zapewniający tanią i w miarę bezproblemową eksploatację. Wtedy każda Dacia stanie się lepsza od Mercedesa S65 AMG. Migiem znajdziemy w Dacii więcej zalet, niż ma Aston V8 Vantage.
Dobrze znanego Logana możemy mieć jako klasycznego sedana, uniwersalne kombi lub praktycznego pikapa. Jest jeszcze Sandero - moim zdaniem najfajniejsza Dacia, jaką możesz kupić. Przede wszystkim nie ma zachwianych proporcji i w odpowiednim kolorze prezentuje się naprawdę nieźle. Teraz możesz ją mieć jako wersję Stepway, czyli niskobudżetowe auto dla aktywnych osób. W terminologii klasy wyższej automobili, takie auta nazywają się crossover, on-roader lub SUV, cokolwiek to znaczy.
No bo kto powiedział, że osoby ze skromnym budżetem nie mogą być tak samo "aktywne", jak te z reklam Volvo, BMW czy Toyoty? Za stosunkowo niewielkie pieniądze nasze Sandero możemy przeobrazić w naprawdę nieźle wyglądające auto. Podobnie jak w przypadku kilkukrotnie droższych samochodów tego typu, wiele dodatków pełni jedynie funkcje dekoracyjne i nie mówię tu tylko o naklejkach "Stepway" na drzwiach.
Wszystkie obudowy, którymi upstrzono karoserię Sandero są wyjątkowo plastikowe i raczej nie zniosą trudów jazdy przez bezdroża Bieszczad. Bowiem podobnie jak hatchback, wersja "uterenowiona" ma napęd jedynie na przednią oś, ale jej miłe dla oka nadwozie osadzono 20 mm wyżej. Może to niewiele, ale pamiętajmy, że już seryjny hatchback ma spory prześwit idealnie sprawdzający się w naszych realiach.
Kierowca siedzi również ciut wyżej niż w zwykłym Sandero, dzięki czemu tym autem bez problemu jeździ się po mieście. Testowany egzemplarz zarejestrowano dosłownie kilka dni przed jazdą i dlatego wnętrze wydawało charakterystyczny dla aut Renault sprzed lat zapach, będący mieszanką plastiku i gumy. Dodam, średnio miłą dla nosa.
Generalnie, siedząc w Stepwayu najbardziej widać, że mamy do czynienia z triumfem księgowych. Nawet trzem osobom z tyłu wystarczy miejsca wzdłuż i wszerz, ale nie jest to według mnie definicja komfortu. Z przodu jest podobnie. Byle ostrzejszy zakręt i czuć, jak ciało zsuwa się z fotela, ślizgając się po gładkiej tapicerce jak Ken Block w swoim Subaru.
Ok, już przestaję. Mieliśmy nie porównywać Dacii z droższymi autami.
Sandero Stepway można mieć z każdym silnikiem, pod warunkiem, że to będzie 1,5 litrowy dCi. Nie jeździłem wersją benzynową, ale już teraz wiem, że zdecydowanie lepiej wybrać silnik wysokoprężny. To nowoczesny diesel z certyfikatem Renault Eco2 o mocy 68 KM. Jak na funkcję, którą ma pełnić to auto, wystarczy z nawiązką. Jeżdżąc spokojnie, co zalecam, z baku Dacii prawie nie ubywa paliwa, a silnik nie jest przesadnie głośny. Poszczególne biegi wchodzą z nieznacznym oporem, ale jak mniemam, zmienia się to wraz z kolejnymi kilometrami nawijanymi na licznik.
Dopóki nie będziemy bez sensu żyłować silnika na wysokich obrotach, we wnętrzu Sandero jest cicho, a klimatyzacja działa z bezwzględną skutecznością, w okamgnieniu schładzając kabinę do temperatury śmierci. Nie zauważyłem, by wysokie nadwozie przechylało się w szybkich łukach bardziej niż w innych Daciach. Hamulce nie są przystosowane do długotrwałego zmęczenia termicznego, a więc nie ma sensu ich nadużywać, rozpędzając wcześniej Sandero do katalogowych 150 km/h.
Tym autem najprzyjemniej jeździ się zgodnie z zasadami kultury i ruchu drogowego. Zdecydowanie 160 Nm to za mało, by spowodować krwotok z uszu jadących przy przyspieszaniu tym autem do 100 km/h, których osiągnięcie zdaje się trwać wieki. Z drugiej strony, silnik jest bardzo elastyczny, a jego charakterystyka pracy sprzyja oszczędnej jeździe, co zapewne użytkownicy Dacii kochają bardziej, niż Doda Nergala.
Najlepsze na koniec. Sandero ze zdjęć może być Wasze za 43 600 złotych. Prawda, że niedużo jak za takie duże auto na dużych kołach? Moim zdaniem Dacia powoli przejmuje w koncernie schedę po popularnych, tanich i sympatycznych Renówkach sprzed lat, takich jak 4, 5 czy 8. Nie oznacza to jednak, że będzie to Wasz najlepszy wybór, jeśli planujecie akurat zakup Dacii.
Kupując bazowe auto, nie warto wybierać droższych wersji, oferujących niemal to samo, co te z początku cennika. Tak też jest w przypadku Stepway. Po prostu czternaście tysięcy w tym segmencie to fura pieniędzy, a tyle wynosi różnica w cenie między najtańszym Sandero 5D a wersją, którą jeździłem. Mówiąc bardziej obrazowo, to prawie połowa ceny bazowej wersji tego modelu Dacii!
Tej marce z pewnością należy się szacunek za lojalność w kierunku byłych i obecnych klientów, których liczba zwiększa się z każdym dniem. Sandero jest tego najlepszym przykładem. W tym przypadku wartym cztery jasno świecące gwiazdki, z których co najmniej dwie dedykuję geniuszowi marketingowemu Carlosa Ghosna
Komentarze na forum w temacie Migiem o... Dacia Sandero Stepway.
Więcej zobaczysz w telewizji Patio TV w moim programie
Migiem o... poniedziałek-piątek o godz. 10.55, 13.55 i 20.55.
Piotr Migas
Szczegółowy auto test:
Dacia Sandero 1.6 MPI Laureate