Suzuki SX4 S-Cross 1.6 DDiS AllGrip Elegance

Najnowszy crossover Suzuki - SX4 S-Cross - raczej nie powinien być kojarzony z niewielkim hatchbackiem, będącym jednym z najtańszych aut na rynku z napędem na cztery koła. Bo S-Cross to zupełnie inny samochód, co najważniejsze - znacznie większy i lepszy od znanego SX4, ale także dużo droższy.

Suzuki SX4 (oraz jego bliźniaczego modelu - Fiata Sedici) nie trzeba chyba nikomu specjalnie przedstawiać. Ten niewielki hatchback segmentu B swoją popularność zdobył przede wszystkim dzięki niezawodności, dostępności napędu na cztery koła i atrakcyjnej cenie, która powodowała, że Japończyk był jednym z najtańszych aut 4x4 na polskim rynku. Dziś jest on nadal dostępny jako SX4 Classic (2WD od 55 500 zł, 4WD od 63 500 zł), ale do palety Suzuki dołączył zupełnie nowy model - SX4 S-Cross. Czy to następca znanego SX4?

Cały problem powstał z nazewnictwa Suzuki. SX4 to skrót od "Sports X-over 4 all seasons", co w wolnym tłumaczeniu znaczy "sportowy crossover na każdą porę roku". Classic był pierwszym modelem tej serii, a S-Cross jest kolejnym i na tym porównanie tych dwóch aut - przynajmniej moim zdaniem - powinno się zakończyć. Poza tym trudno tu mówić o następcy, skoro nowy model jest crossoverem klasy kompakt, dłuższym od SX4 Classic o całe 15 cm! Jest też szerszy o 1 cm, rozstaw osi jest większy o 10 cm, ale wysokość mniejsza o 4,5 cm.

Stylistycznie nowy model...
...japońskiego producenta może się podobać, z dużymi reflektorami, solidną atrapą, czarnymi wykończeniami wzbogaconymi chromem, 17-calowymi obręczami z lekkich stopów, czy przede wszystkim w limonkowym lakierze Crystal Lime. Proporcje kompaktowego auta są udane, choć niektórzy mogą stwierdzić, że design auta jest jakby wczorajszy i brak mu świeżości. Z drugiej strony trudno nie zgodzić się z nimi, zwłaszcza gdy tylną część nadwozia SX4 S-Cross przyrównamy do schodzącego ze sceny Nissana Qashqai pierwszej generacji. Mimo wszystko, jako całość auto robi pozytywne wrażenie.

Wnętrze Suzuki SX4 S-Cross to typowy Japończyk. Deska rozdzielcza jest co prawda bez polotu i szaleństwa, wykonana z różnej jakości tworzyw (niestety zazwyczaj twardych), ale za to dość przejrzysta, prosta w obsłudze i całkiem przyzwoicie spasowana. Mimo wszystko ta prostota ma swój styl. Przygnębiającą czerń starają się rozświetlić srebrne wstawki na kokpicie, a także seryjny w testowanej wersji Elegance naprawdę ogromny, dwuczęściowy panoramiczny dach, który odchyla się do tyłu, wpuszczając świeże powietrze i tak pożądane promienie słońca.

Japoński crossover ma w środku swoje plusy i minusy. Z jednej strony zegary są przyjemne dla oka i bardzo czytelne, a obsługa większości elementów pokładowych naprawdę intuicyjna, choć z drugiej strony radio z archaiczną grafiką ekranu, patyk w zegarach do obsługi komputera pokładowego (kombinowany z przyciskami przy kierownicy), typowo japońska dźwigienka do otwierania wlewu paliwa czy też dziwna obsługa świateł przeciwmgielnych (tylne na pierścionku na przełączniku świateł, a przednie na klawiszu na desce rozdzielczej) nie powinny znaleźć się w tym aucie. O szybie kierowcy, jako jedynej opuszczanej i podnoszonej automatycznie, nawet nie będę wspominał.

Zdecydowanie lepiej...
...jest w kwestii przestronności kabiny i komfortu pasażerów. Pokryte skórą podgrzewane fotele są wyjątkowo wygodne i całkiem przyzwoicie wyprofilowane, a miejsca za regulowaną w dwóch płaszczyznach kierownicą (swoją drogą bardzo przyjemną w dotyku) jest pod dostatkiem. Jedyne, co może denerwować, to skokowa regulacja oparcia.

Także na tylnej kanapie powinno być wygodnie i przestronnie, choć niekoniecznie trzem pasażerom, mimo płaskiej podłogi. Problemem może być także ograniczona przestrzeń nad ich głowami - to zapewne kwestia wspomnianego szklanego dachu, ale osobie o wzroście powyżej 175 cm może być tu ciasno. Najwięcej jednak miejsca będzie miała na nogi, a także na szerokości ramion, pod warunkiem, że zrezygnujemy z trzeciego pasażera i zamiast niego rozłożymy wygodny podłokietnik. Duży plus za regulację kąta pochylenia oparcia i wygodne zagłówki.

Na pewno jedną z zalet SX4 S-Cross będzie całkiem przyzwoity bagażnik. Wyjściowo mieści on 430 litrów, ale po złożeniu asymetrycznie dzielonych oparć można go powiększyć do 1269 l. Duży plus za schowki pod jego podłogą, a także po bokach. Generalnie trudno narzekać na funkcjonalność wnętrza japońskiego crossovera - mamy tu kilka wygodnych schowków i praktycznych uchwytów na napoje.

Jeśli europejscy producenci...
...rozpieszczają w kwestii doboru jednostek napędowych, wersji i opcji wyposażenia, a także konfiguracji skrzyni biegów i napędu, tak Japończycy nie pozostawiają wiele do wyboru w tej materii. Suzuki nie jest wyjątkiem. SX4 S-Cross występuje tylko z dwoma silnikami - benzynowym i wysokoprężnym. Obydwa mają taką samą pojemność (1.6) oraz moc (120 KM) i obydwa występują w konfiguracjach 2WD i 4WD. Niestety, napęd na cztery koła jest dostępny tylko w dwóch droższych odmianach wyposażenia (Premium i Elegance), a skrzynię automatyczną CVT możemy zestawić jedynie z motorem benzynowym z napędem na obie osie. Poza tym dopłata do silnika wysokoprężnego, porównując analogiczną wersję z benzynowym, to druzgoczące 18 tys. złotych. Warto?

Już pierwsze kilometry przejechane SX4 S-Cross przemawiają na korzyść japońskiego turbodiesla. 1,6-litrowy silnik DDiS (Diesel Direct Injection by Suzuki) zaskakuje komfortem akustycznym i chęcią do wkręcania się na obroty, choć do czołówki sprinterów do "setki" na pewno go nie zaliczymy - 13 sekund to przeciętny wynik. "Torki" pojawiają się powyżej 1750 obrotów na minutę - jest ich wówczas 320 i najlepiej je wykorzystać w średnim zakresie. Zwłaszcza, że 6-biegowa przekładnia manualna to całkiem precyzyjne urządzenie w tym aucie i pozwala czerpać przyjemność z jazdy. Dla porównania "potencjał" jednostki benzynowej to zaledwie 156 Nm przy 4400 obr./min.

Jeśli nie będziemy zbytnio męczyć Suzuki dynamiczną jazdą, odwdzięczy się naprawdę bardzo zadowalającym zużyciem paliwa. W trasie to wyniki na poziomie 4,5-5 litrów na każde 100 km (oszczędny kierowca osiągnie ok. 4 l/100 km), w mieście natomiast to zaskakujące ok. 6,5 l/100 km. Moja średnia z testu, podczas którego przejechałem ponad 750 km, wyniosła 4,9 l/100 km, co przy 47-litrowym zbiorniku paliwa skutkuje 960-kilometrowym zasięgiem na jednym tankowaniu. Jak to mawiają - 1.6 VVT "wymięknie" tu bez dwóch zdań. Pytanie tylko, kiedy zwróci się ta różnica 18 tys. złotych, biorąc pod uwagę, że benzynowy silnik będzie zużywał średnio ok. 1,5 l paliwa więcej od wysokoprężnego?

Na pewno jednak nie można mieć zastrzeżeń...
...do zawieszenia japońskiego crossovera. Klasyczny zestaw w postaci kolumn MacPhersona z przodu i belki skrętnej z tyłu zestrojono bardzo sprężyście, dzięki czemu SX4 S-Cross jest autem wyjątkowo komfortowym. Nawet niskoprofilowe opony w rozmiarze 205/50 R17 nie przeszkadzają w pokonywaniu większych nierówności - torowiska czy inne "przeszkody" na naszych ulicach zawieszenie Suzuki znosi dzielnie i tłumi je bez wyraźnych, głośniejszych odgłosów.

Także szybciej pokonywane zakręty nie stanowią dla Japończyka większego wyzwania. Auto jest stabilne, a nad bezpieczeństwem czuwa seryjnie montowany układ ESP, który rzadko wkracza do akcji. Zastrzeżenia można mieć co najwyżej do charakterystyki układu kierowniczego - nieco zbyt sztucznej i o zbyt dużej sile wspomagania.

Podczas jesienno-zimowej aury najbardziej jednak docenimy układ napędu 4x4. To ostatnia generacja inteligentnego systemu AllGrip, do którego obsługi przeznaczono pokrętło na tunelu środkowym. Oprócz domyślnego trybu Auto (napęd na przód, w razie potrzeby dołączany tył), oferuje także Sport (napęd na cztery koła, przy czym większość momentu przekazywana jest na tył) i Snow (także 4x4, ale z ograniczeniem przekazywanego momentu, żeby jak najefektywniej wykorzystać dostępną trakcję bez specjalnej ingerencji ESP). Kto będzie chciał wybrać się w trudniejszy teren, ten wykorzysta jeszcze tryb Lock, który rozdziela dostępny moment na osie w stosunku 50:50 (automatycznie przełącza się w tryb Snow po przekroczeniu 60 km/h), ale powiedzmy sobie szczerze - niezbyt pokaźny prześwit wynoszący 16,5 cm (dla porównania SX4 Classic: 17,5 cm) i typowe szosowe opony nie za bardzo zachęcają do tego, żeby S-Crossa "topić" w najbliższym błocie. To auto najlepiej czuje się jednak w miejskiej dżungli.

Jeśli w przypadku Suzuki SX4 Classic...
...mogliśmy mówić o jednym z najtańszych aut 4x4 na polskim rynku, tak w przypadku nowego SX4 S-Cross raczej o jednym z droższych w klasie. Bazowa odmiana Comfort z benzynowym silnikiem 1.6 VVT i napędem na przednią oś kosztuje 69 900 zł (promocyjna zimowa oferta). Faktycznie, trudno coś zarzucić bardzo bogatemu wyposażeniu - w standardzie otrzymujemy m.in. 7 poduszek powietrznych, systemy ESP i TCS, manualną klimatyzację, radio CD MP3 z USB i 4 głośnikami, tempomat z ogranicznikiem prędkości, pełną elektrykę szyb i lusterek czy też halogeny. Podstawowy diesel to wydatek już 87 900 zł.

Widoczny na zdjęciach egzemplarz to 1,6-litrowy diesel z napędem na obie osie w najbogatszej wersji Elegance. Wyposażenie auta jest praktycznie kompletne - nie zabrakło dwustrefowej klimatyzacji, skórzanej tapicerki, czujników parkowania z przodu i z tyłu, systemu klucza elektronicznego, przeszklonego dachu panoramicznego, biksenonowych reflektorów HID, elektrycznie składanych lusterek i 17-calowych felg aluminiowych. Za takie auto Suzuki żąda 112 900 zł, co jest naprawdę wysoką kwotą, biorąc pod uwagę, że Grand Vitara 2.4 w najbogatszej wersji Premium kosztuje "tylko" 111 900 zł!

Nie wspominam o innych mniejszych lub większych konkurentach - Chevroleta Traxa 1.7D 130 KM 4x4 LTZ można kupić już za 94 490 zł, KIĘ Sportage 2.0 CRDi 184 KM 4x4 XL za 110 800 zł, poliftingowa Skoda Yeti Outdoor 2.0 TDI 170 KM 4x4 Elegance kosztuje 111 600 zł, Ford Kuga 2.0 TDCi 140 KM 4WD Titanium - 114 600 zł, a nowy Nissan Qashqai 1.6 dCi 130 KM All Mode 4x4-i Tekna to wydatek 118 500 zł. Co ciekawe, za niewiele więcej kupimy także 143-konnego MINI Countrymana Cooper SD ALL4 - 120 800 zł. Może niektórzy z rywali będą mieli nieco uboższe wyposażenie od SX4 S-Crossa, ale to dowód na to, że oferta Suzuki nie jest największą promocją tego roku.

Zalety:
+ przestronne, wygodne i funkcjonalne wnętrze
+ bardzo udany, wystarczająco dynamiczny i przede wszystkim oszczędny silnik
+ komfortowe i pewne właściwości jezdne, zwłaszcza z systemem AllGrip
+ bogate wyposażenie

Wady:
- problemy z ergonomią
- niewielki prześwit
- niemrawy układ kierowniczy
- wysoka cena, zwłaszcza w konfiguracji diesel i 4x4
- ograniczona paleta silników i możliwości konfiguracyjne

Podsumowanie:
Na koniec muszę przyznać się do jednego - nigdy nie przepadałem za "starym" Suzuki SX4. Nigdy ten samochód mnie do siebie nie przekonał i nie przekona. Należy do tych aut, które omijam szerokim łukiem. Dlaczego? Sam nie wiem. Za to S-Cross zachwycił mnie pod wieloma względami. Przekonał przestronnym i komfortowym wnętrzem, bogatym wyposażeniem, świetnym silnikiem, komfortem podróżowania i bardzo udanym napędem. Do pełni szczęścia chciałbym chyba tylko większego prześwitu, dzięki któremu wzrosłyby możliwości pokonywania trudniejszego terenu. Śmiało mógłbym powiedzieć, że to jedno z najlepszych aut w klasie kompaktowych crossoverów i polecić je każdemu, kto szuka takiego auta...

Ale nie powiem. Dlaczego? Przy cenie przekraczającej 115 tys. zł za testowy egzemplarz okazuje się, że Suzuki SX4 S-Cross to tylko przyzwoity kompakt, z podwyższonym zawieszeniem i bogatym wyposażeniem, który szczególnie w wersji z napędem na cztery koła już dawno przestał być atrakcyjny cenowo. A wielka szkoda, naprawdę wielka...

Podziękowania dla Przemysława Szymańskiego za pomoc w realizacji sesji zdjęciowej.