Dacia Lodgy 1.5 dCi 110 Prestige

Masz 4-osobową rodzinę, radosnego psa i szukasz nowego auta, które będzie wygodne i obszerne dla całej Twojej familii, a dla Ciebie odpowiednio oszczędne w jeździe. Hatchback? Kombi? Bo przecież za 60 000 złotych nie kupisz minivana, w dodatku z dieslem pod maską. Czy aby na pewno?

Wydanie kwoty 40 tys. złotych to wielkie wydarzenie u Nowaków. Są przeciętną, statystyczną i jak najbardziej normalną polską rodziną. Żyją z krajowych pensji, mieszkają w normalnym bloku, mają dwójkę dorastających dzieci. Mają też zwykłego psa i najzwyklejszego Opla Astrę, który najzwyczajniej w świecie zaczął się ostatnio domagać odejścia na emeryturę.

Trzeba było podjąć decyzję - sprzedajemy wysłużone kombi i kupujemy nowe auto. Domowy budżet ustalono na kwotę 40 000 złotych. Marzenia o zakupie używanego kombi wyższej klasy zakończyły się po dwóch miesiącach żmudnych poszukiwań i przebytych kilkuset kilometrach po Polsce wzdłuż i wszerz w celu znalezienia idealnego egzemplarza. Większość z nich okazało się "idealnych" tylko w ogłoszeniu - "bezwypadkowe, sprowadzone od pierwszego właściciela, niewielki przebieg potwierdzony książką serwisową". Czas zdecydować o kupnie nowego auta.

Zakup nowego samochodu...
...niesie ze sobą wiele zalet. Dostajemy nowiutkie auto, bez żadnych wad ukrytych, sami możemy zdecydować o jego kolorze i wyposażeniu, a także o silniku. Ponadto diler z chęcią zaproponuje atrakcyjną formę rozliczeniową. Dlatego też Nowak z radością przyjął wiadomość o możliwości wzięcia kredytu i budżet na rodzinne auto powiększył się do 60 000 zł. Od razu podjął też decyzję, że będzie to większe auto i najlepiej z dieslem pod maską. Nierzadko wykorzystywał swojego Opla w firmie i robił setki kilometrów po Polsce. Co więc wybrać?

Okazało się, że kupno wymarzonego auta wcale nie jest takie proste. Ulubiony diler Opla, u którego Nowak przed laty kupował Astrę, zaproponował Zafirę Family z wyprzedaży, ale blisko 67 000 zł za najtańszą wersję z benzynowym silnikiem nieco ochłodziły zapały naszej rodziny. O diesla (od ok. 82 000 zł) nawet nie pytali. Szybko skierowali swoje kroki do sąsiedzkiego Chevroleta - od razu wpadło im w oko Orlando, będące czymś z pogranicza SUV-ów i minivanów. Tu sprzedawca bez problemu zaproponował im odmianę 1.8 141 KM, ale dopłata w wysokości prawie 19 000 zł do silnika wysokoprężnego popsuła im jeszcze do niedawna dobre humory. Pani Nowak zakręciła się łezka w oku.

Zrezygnowani nieco, postanowili wrócić dziś do domu i ponownie przemyśleć swoje wymagania co do nowego samochodu. Po drodze jednak zdecydowali zatrzymać się w salonie Renault. Kiedyś zapraszał ich sąsiad, Pan Cieślak, który tam pracuje i proponował, żeby Nowak wreszcie zamienił swojego Opla na coś porządnego. Może to właśnie ten moment, żeby go odwiedzić?

Brązowy Scenic wystawiony na środku salonu przypadł do gustu całej rodzinie. Potężny rabat w wysokości 11 300 zł dałby im możliwość kupienia wersji 1.6 16v Authentique, ale diesel znów mocno wykraczał poza rodzinny budżet. Pan Cieślak od razu zaproponował więc Kangoo - mamy teraz rabat na to auto od 9,5 do ponad 12 tysięcy złotych. Bazowa wersja Oasis z silnikiem 1.5 dCi 90 KM kosztuje właśnie 57 250 zł. Dorzucimy pakiet z klimatyzacją i radiem CD MP3, ładny kolorek i będzie z 60 tys. zł. Nowak nie mając żadnych wątpliwości, już miał uścisnąć dłoń sąsiadowi, obrócił się i...

A co to za auto z fikuśnymi tylnymi lampami...
...stoi tam w rogu? - zapytał zaskoczony. A to nowa Dacia Lodgy - odpowiedział Cieślak, nieco zmieszany, że nie pokazał wcześniej rumuńskiego auta. Jego cena zaczyna się od 37 900 zł, ale z benzynowym silnikiem i praktycznie bez żadnego wyposażenia. Rozsądna odmiana to Laureate z klimatyzacją, elektrycznymi lusterkami i szybami z przodu. - A jaką wersję miałbym za te 60 000 zł? - zapytał niepewnie Nowak. Najmocniejszego diesla ze skórzaną kierownicą, tylnymi szybami elektrycznymi, 16-calowymi alufelgami i nawigacją z dotykowym ekranem - usłyszał w odpowiedzi...

I tak też za dwa dni pod ich domem stanęła nowiutka, biała Dacia Lodgy 1.5 dCi 110 w odmianie Prestige. Nowak nie krył zadowolenia, zwłaszcza, że za dodatkowe 500 złotych fabryczną 3-letnią gwarancję (z limitem 100 tys. km) przedłużono do 5 lat. Od momentu zakupu, auto wzbudza duże zainteresowanie wszystkich sąsiadów. 4,5-metrowe nadwozie to bez wątpienia udany projekt, choć nieco przyciężkawy. Ciekawie wyglądają przetłoczenia na błotnikach i masce, uwagę też zwraca dynamiczny przód z nisko poprowadzoną czarną dokładką z seryjnymi halogenami. Oczywiście słynnym, wyróżniającym się elementem są bez wątpienia tylne lampy o nietypowych kształtach, fikuśnie wcięte w klapę bagażnika. Biały kolor to kwestia gustu, ale uroku dodają 16-calowe obręcze, także seryjne w wersji Prestige.

Głównym atrybutem każdego minivana...
...powinna być jego przestronność i funkcjonalność. W tej pierwszej kwestii Lodgy rządzi. Na przednich fotelach - miękkich, przyjemnych w dotyku, ale bardzo przeciętnie wyprofilowanych - siedzi się wygodnie, a miejsca jest naprawdę dużo. Tylną kanapę umiejscowiono kilka centymetrów wyżej, ale nawet wysocy pasażerowie nie mają najmniejszych szans na sięgnięcie sufitu czubkiem głowy. Szkoda, że Dacia nie zdecydowała się na trzy indywidualne fotele, tylko na asymetrycznie dzieloną kanapę. Ale jak to mówi Nowak - nie można mieć wszystkiego. Warto dodać, że za dopłatą 2000 zł rumuńskiego minivana można wyposażyć w dodatkową ławkę w bagażniku, dzięki czemu stanie się pełnoprawnym, 7-osobowym autem.

Nowakowi zależało jednak na dużej przestrzeni bagażowej. W tym aspekcie Lodgy bije większość konkurentów na głowę - ogromny kufer mieści 827 litrów (do górnej krawędzi oparć), a po złożeniu kanapy aż 2617 litrów (mierzone do sufitu)! Z niepozornego minivana można zrobić firmową ciężarówkę (przy zabezpieczeniu ładunków w bagażniku pomoże seryjna w wersji Prestige siatka oddzielająca je od kabiny pasażerskiej). Znalazły się także i minusy. Może do "tekturowej" półki bagażnika i tylko częściowo osłoniętej od wewnątrz klapy bagażnika Nowak nie przyczepi się, ale wkładka zamka, a przede wszystkim plastikowa listwa służąca do otwierania pokrywy budzą pewne wątpliwości.

Nie budzą ich jednak...
...zastosowane we wnętrzu materiały wykończeniowe. Nowak wcześniej miał do czynienia z Dacią Duster w firmie (kilkadziesiąt kilometrów przejechanych z klientem), ale porównanie Lodgy z SUV-em udowadnia, jak dużego postępu jakościowego dokonał rumuński producent. Ten kokpit naprawdę robi dobre wrażenie, dodatkowo wzmocnione zastosowaniem plastików o różnej fakturze i kolorystyce. Są bardzo przyzwoicie spasowane, zdecydowana większość z nich jest przyjemna w dotyku, aczkolwiek są miejsca (zwłaszcza krawędzie tworzyw), w których jakość wykonania spada do bardzo niskiego poziomu.

Ergonomia nie powoduje większych zastrzeżeń. Panel z przełącznikami szyb i lusterek jest tam, gdzie ma być, prostą, manualną klimatyzacją steruje się bez problemu, a radiem banalnym sterownikiem przy kierownicy. Może nie do końca przemyślano lokalizację przycisku do ogranicznika prędkości (pod panelem nawiewu) i klaksonu (klasycznie jak w starszych "Francuzach" - w dźwigni kierunkowskazów), które mogłyby być na kierownicy, ale można się do tego przyzwyczaić.

Nijak natomiast nie można do ciężko pracującego pokrętła od hydraulicznej (!) regulacji wysokości reflektorów, które dodatkowo jest bardzo nisko. Dobrze, że nie trzeba go często używać. W ładnie wyglądającym liczniku przyzwyczajenia na pewno będzie wymagał obrotomierz bez czerwonego pola, brak regulacji natężenia jego podświetlenia oraz... brak wskaźnika temperatury na zewnątrz. O lusterku w osłonie przeciwsłonecznej po stronie pasażera, któremu poskąpiono zasłonki, Pani Nowak jakoś nie wspominała.

Bez wątpienia Nowak może pochwalić...
...swoją Lodgy za dwie rzeczy. Pierwsza to ilość schowków - jest ich dużo i są odpowiednio duże. Zagłębień na napoje też nie brakuje. Choć wnęka nad schowkiem pasażera oraz ta przy lewym kolanie kierowcy (to w ogóle jest schowek? Znów się pojawiają ostre krawędzie...) są trudne do wykorzystania. Plus za schowek na okulary, który swoje miejsce znalazł nad głową kierowcy zamiast rączki w podsufitce.

Druga rzecz to system MEDIA NAV, seryjny w kupionej przez Nowaków wersji. 7-calowy, dotykowy ekran wyświetla dane z radioodtwarzacza, wskazania z nawigacji (czytelne i dość dokładne mapy Navteq'a) oraz odtwarza utwory MP3 z przenośnej pamięci, którą można podłączyć przez złącze USB. Posiada także możliwość połączenia z telefonem za pomocą Bluetooth. Ma jednak dwie wady zauważone przez Nowaków. Pierwsza to brak języka polskiego w menu. Druga to... brak odtwarzacza płyt CD. Niestety, wszystkie ukochane krążki Nowaków będą musiały zostać w domu, bo przegranie kompaktowego dysku na przenośną pamięć wcale nie jest takie proste.

Pierwsza jazda Nowaków...
...to zimowe warunki i pierwszy biały puch. Wysokoprężny 1.5 dCi, prosto z Renault, to jedna z czterech jednostek oferowanych pod maską Dacii - warto zaznaczyć: maski z wygłuszeniem i wspieranej na siłowniku (!), a nie patyku (czego nie miał nawet najnowszy Mercedes Klasy A...). Diesle 1.5 mają moc 90 i 107 KM, natomiast silniki benzynowe to dwie skrajności - prehistoryczny 1.6 MPI o mocy 84 KM (pochodzący z drugiej połowy lat 90-tych ubiegłego stulecia) oraz świeżutki i nowoczesny 1.2 TCe o mocy 115 KM.

Nawet przy niskich temperaturach 1,5-litrowy diesel startuje spokojnie i pracuje bez nerwów. To kolejna generacja silnika, który wcześniej "wsławił" się bardzo wrażliwym osprzętem (głównie wtryski) na jakość paliwa. Teraz nie ma już z tym problemów, a motor z powodzeniem pracuje w nowszych modelach Renault. 107 KM mocy i 240 Nm maksymalnego momentu obrotowego to przyzwoite parametry jak na auto, które waży niecałe 1300 kg.

Wyjazd spod salonu...
...sprawił Nowakowi nieco trudności. Lodgy jest dość dużym autem (4,5 metra długości) o przeciętnej widoczności, zwłaszcza do tyłu. Boczne lusterka mogłyby być większe, a seryjnie montowane czujniki powinny posiadać dodatkowy wskaźnik zbliżania się do przeszkody (kierowcę informuje on tylko akustycznie), nie wspominając o tym, że takowe czujniki powinny się znaleźć także z przodu. Lekko pracujący układ kierowniczy (swoją drogą skóra pokrywająca wolant powinna być bardziej miękka w dotyku, ale jakby to powiedziała Pani Nowak - czepiam się) jest przyjemny w jeździe po mieście, choć poza nim objawia się delikatny brak jego wyczucia.

Na szczęście bardzo dobrze pracuje skrzynia biegów, która w mocniejszym wariancie posiada sześć przełożeń. Jeśli dodamy do tego fakt, że sprężyście zestrojone zawieszenie sprzyja komfortowi, dostaniemy udany przepis na wygodne auto w długie trasy. W jednostajnej jeździe pomaga seryjny ogranicznik prędkości, który z powodzeniem można wykorzystywać jako namiastkę tempomatu.

Pomimo blisko 110 KM mocy nie oczekujmy, że Dacia Lodgy to dynamiczne auto. Co prawda czas 11,6 sekundy na osiągnięcie pierwszych 100 km/h to niezły wynik, ale rumuńskiego minivana nie stworzono do szybkiej jazdy, zwłaszcza z kompletem pasażerów na pokładzie. To spokojny samochód, jak charakter Nowaka. Bez nerwów, szarpań, ale bezpiecznie do przodu. Ryzyka w tym też nie ma, bo zapas mocy potrafi zebrać Lodgy do wyprzedzania. Co prawda Nowak nie pomyśli o szybszej jeździe, ale Lodgy ma tendencję do głębszego wychylania się na zakrętach, a słabe profilowanie foteli tylko potęguje przerażenie pasażerów. W ekstremalnych sytuacjach ratuje seryjny - ale tylko w odmianie Prestige - system kontroli jazdy ESP. O pomstę do nieba woła jego brak w standardzie tańszych wersji, w których Dacia życzy sobie 1210 zł dopłaty. Na szczęście cztery poduszki powietrzne dostaniemy nawet w bazowej Lodgy Access za 37 900 zł, podobnie jak tylko 3 gwiazdki w teście zderzeniowym Euro NCAP.

Niskie koszty związane z zakupem Lodgy to także niskie koszty jej utrzymania. Wysokoprężny 1.5 dCi charakteryzuje się niskim apetytem na paliwo. Co prawda nawet Nowakowi będzie trudno osiągnąć fabryczny wynik w trasie (4,0 l/100 km), ale zużycie na poziomie 5 litrów jest satysfakcjonujące. Zimowe warunki w mieście spowodowały, że Lodgy pochłonęła średnio 7,2 l/100 km, co też jest wynikiem akceptowalnym.

Czy rodzina Nowaków...
...podjęła dobrą decyzję, wybierając Dacię Lodgy? Patrząc z punktu ekonomii, funkcjonalności i przestronnością - znakomitą. Rumuński minivan to auto proste technicznie, o bardzo dobrym stosunku ceny do tego, co oferuje. W wyższych wersjach bardzo dobrze wyposażony, nawet w takie "bogactwa", o których nikt nigdy nie pomyślał, że będą oferowane w tak budżetowej marce. Dodatkowy atut to oszczędny silnik i atrakcyjna, 5-letnia gwarancja. Niestety, kiepskie wyniki testów zderzeniowych mogą spowodować, że część klientów poważnie zastanowi się nad zakupem tego auta.

Plusy:
+ rewelacyjny stosunek ceny do tego, co auto oferuje
+ przestronne, wygodne wnętrze i ogromny bagażnik
+ bogate wyposażenie testowej odmiany
+ zadowalająca jakość wykonania
+ sprawdzony i oszczędny silnik
+ 5-letnia gwarancja za symboliczną dopłatą

Minusy:
- niski poziom bezpieczeństwa podczas testów zderzeniowych
- brak ESP w wyposażeniu seryjnym tańszych odmian
- braki w funkcjonalności
- problemy z ergonomią
- miejscami bardzo przeciętne spasowanie materiałów

Podsumowanie:
Dacia to marka, która powoli (aczkolwiek skutecznie - Lodgy to w naszym kraju drugi po Dusterze najlepiej sprzedający się model tego producenta) buduje sobie w Polsce dobrą opinię. Jakość i wyposażenie poszły ostro w górę, aczkolwiek nie uniknięto wpadek zarówno ergonomicznych jak i przede wszystkim tych w kwestii bezpieczeństwa (brak ESP w standardzie i kiepskie wyniki testów zderzeniowych). Na szczęście na tanie i dobre samochody - a na Lodgy nie można patrzeć krytycznym okiem - jest teraz duży popyt. Dostajemy auto za takie pieniądze, ile jest ono warte.